|
|
+42,8% ING FIO Akcji
ryzyko: wysokie
| +37,5% ING SFIO Akcji Plus
ryzyko: wysokie
| +26.6% ING SFIO Selektywny Plus
ryzyko: wysokie
| +23,0% ING FIO Zrównoważony
ryzyko: średnie
| +18,9% ING SFIO Zrównoważony Plus
ryzyko: średnie
| +16,4% ING FIO Stabilnego Wzrostu
ryzyko: średnie
| +12,3% ING SFIO Stabilnego Wzrostu Plus
ryzyko: średnie
| +3,5% ING FIO Obligacji
ryzyko: niskie
| +2,9% ING SFIO Obligacji Plus
ryzyko: niskie
| +3.4% ING FIO Gotówkowy
ryzyko: niskie
| +1,9% ING SFIO Gotówkowy Plus
ryzyko: niskie
| +76,3% ING FIO Średnich i Małych Spółek (osiągnięty limit sprzedaży)
ryzyko: wysokie
|
ING SFIO Budownictwa i Nieruchomości Plus b/d (start 12-12-2006)
ryzyko: wysokie
|
|
 |
nowości

Fundusze inwestycyjne krok po kroku Gazeta Wyborcza, Maciej Samcik, 15-03-2007Wciąż trzymasz pieniądze na koncie w banku? Słyszałeś o funduszach inwestycyjnych, ale nie wiesz, jak się zabrać do takiego oszczędzania? Wydaje ci się, że masz za mało pieniędzy, by pójść z nimi do funduszu? Przeczytaj nasz przewodnik Krok pierwszy: rozwiązujemy dylematy
 Żeby oszczędzać w funduszach inwestycyjnych, trzeba mieć specjalistyczną wiedzę i dużo pieniędzy - tak uważa większość Polaków. Zwłaszcza tych, którzy z funduszami nigdy nie mieli do czynienia. A to nieprawda. W funduszu może oszczędzać każdy - nawet ten, kto może odłożyć tylko po 100 zł miesięcznie. A "obsługa" funduszu wcale nie jest taka trudna, jak się wydaje.
Zanim się o tym przekonasz, musisz rozwiązać istotny dylemat: czy jesteś gotów zainwestować pieniądze bez gwarancji, że osiągniesz ściśle określony zysk? Bo to najważniejsza różnica między funduszem a lokatą - trzymając pieniądze w banku, zawsze wiesz, jakie odsetki zainkasujesz. Idąc do funduszu, możesz jedynie oszacować spodziewany zysk, ale nikt ci go nie zagwarantuje. Trochę ryzykujesz, ale w zamian - jeśli mądrze zainwestujesz - możesz liczyć na znacznie wyższy zarobek niż w banku. Jesteś gotów na taką "randkę w ciemno"? To czas na... Krok drugi: robimy przegląd finansów
 Jeśli chcesz inwestować w fundusze, nie musisz mieć dużych oszczędności. Do większości funduszy bez kłopotu można wpłacić stosunkowo niskie kwoty - tysiąc czy pięć tysięcy złotych. Zrób przegląd lokat, pieniędzy leżących na koncie osobistym czy w przysłowiowej skarpecie.
A jeśli nie masz żadnych oszczędności? Możesz wybrać plan systematycznego oszczędzania - czyli zadeklarować wpłacanie po 100, 200 zł miesięcznie. Masz już polisę na życie, w której część składki trafia na inwestycje z myślą o dodatkowej emeryturze? Mimo wszystko pomyśl też o odkładaniu w zwykłym funduszu. Na polisach tego typu "pracuje" tylko część twoich pieniędzy, a w funduszu będą pracowały wszystkie.
Podliczyłeś, ile masz pieniędzy? Na początek do funduszu włóż połowę. Kiedy przekonasz się do tej formy oszczędzania - przeniesiesz pozostałe. Krok trzeci, najważniejszy: wybieramy sposób inwestowania
 Teraz czas wybrać najlepsze dla ciebie rodzaje funduszy. Jedne dają szansę na wyższy zysk, inne - na niższy. W tych najbardziej ryzykownych możesz zarówno dużo zyskać, jak i sporo stracić, w tych bezpiecznych - raczej nie stracisz, ale i kokosów nie zarobisz.
Masz do wyboru kilka podstawowych grup funduszy:
• Pieniężne - najbezpieczniejsze, lokują tylko w krótkoterminowe bony skarbowe emitowane przez rząd. Mogą przynieść zysk do 3-4 proc. rocznie (nieco więcej niż lokaty bankowe).
• Obligacji - lokują w długoterminowe tzw. papiery dłużne. Warto do nich wkładać pieniądze na kilka lat, bo w krótkich okresach wartość udziałów może spadać. Oczekiwane zyski to ok. 4-5 proc. w skali roku.
• Stabilnego wzrostu - jedną trzecią pieniędzy lokują w akcje największych spółek giełdowych, a resztę - w obligacje i bony skarbowe. Przy dobrej koniunkturze na giełdzie zyski mogą sięgnąć 15-20 proc. rocznie, a przy bardzo złej - najwyżej 1-2 proc.
• Zrównoważone - połowę pieniędzy inwestują na giełdzie, a połowę - w papiery dłużne. Wkładając pieniądze do takiego funduszu, trzeba się liczyć z możliwością strat, ale też można oczekiwać kilkudziesięcioprocentowych zysków.
• Akcyjne - lokują tylko w akcje, w zależności od strategii mogą to być akcje dużych lub małych spółek, firm z poszczególnych branż. To najbardziej ryzykowne inwestycje, które sprawdzają się w perspektywie kilku lat. Ich wyniki odpowiadają zmianom giełdowych indeksów.
Nie musisz wybierać tylko jednego rodzaju funduszy. Możesz np. 3000 zł ulokować w funduszu zrównoważonym, a 2000 zł w pieniężnym. Krok czwarty: sprawdzamy, ile można... stracić
 Wybrałeś już rodzaje funduszy, które najbardziej ci odpowiadają? Przetestuj "na sucho", czy się nie pomyliłeś. Policz, ile byś zyskał lub stracił w zależności od zmian cen akcji na giełdzie. Bo prawie wszystkie fundusze (poza pieniężnymi i obligacyjnymi) zależą jakoś od zmian cen akcji. Co się stanie z twoimi pieniędzmi, jeśli np. ceny akcji wzrosną o 50 proc. (tyle wzrosły w ostatnim roku)? A co będzie, gdy spadną o 25 proc. (tyle wynosiła największa w ostatnich latach spadkowa korekta)?
Jeśli np. wybierzesz fundusz zrównoważony i włożysz weń 1000 zł, to w pierwszym wypadku zarobisz 325 zł (połowa pieniędzy ulokowana w akcje da 250 zł, a do tego jeszcze trochę zarobisz z części ulokowanej w obligacje). A w drugim przypadku - twoje oszczędności stopnieją o 75 zł (stówkę stracisz na połowie pieniędzy ulokowanej na giełdzie, ale 25 zł odrobi druga część - obligacyjna).
Czy taki poziom ryzyka ci odpowiada? Jeśli nie chcesz aż tak ryzykować - wróć do kroku trzeciego i zmodyfikuj wybór funduszy. Krok piąty: wybieramy rodzinę funduszy
 Teraz przyszedł czas wybrać konkretny fundusz w ramach preferowanej przez ciebie kategorii, Wybór masz duży, bo w każdej kategorii o względy klientów konkuruje kilkanaście funduszy należących do różnych "rodzin", tak zwanych TFI (Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych). Którą z tych "rodzin" wybrać? Możesz szukać najlepszego funduszu albo tego, do którego masz najbliżej. Na sąsiednich stronach znajdziesz ranking najlepszych funduszy w każdej kategorii. W tabelce obok rankingu drukujemy też numery telefonów, pod którymi możesz się dowiedzieć, gdzie można kupić fundusze z danej rodziny. Możesz też kierować się kryterium wygody: idź do swojego banku i sprawdź, czy ma on w ofercie fundusz z wybranej przez ciebie kategorii. Może nie będzie to akurat najlepszy fundusz w danej kategorii, ale przynajmniej nie stracisz czasu na poszukiwania punktu sprzedaży. Krok szósty: zapisujemy się do funduszu
 Jednostki uczestnictwa są sprzedawane w bankach, biurach maklerskich, u pośredników finansowych oraz w internecie. Aby stać się klientem funduszu, wystarczy podpisać w punkcie sprzedaży umowę o otwarciu tzw. rejestru uczestnika, a potem wpłacić pieniądze na wskazane konto (na przelewie trzeba podać numer rejestru lub swój PESEL). Po kilku dniach na adres korespondencyjny fundusz przyśle zawiadomienie o zawarciu transakcji. Wpłacona kwota jest dzielona na tzw. jednostki uczestnictwa. Ich wartości codziennie podaje prasa (także "Gazeta"). Gdy zdecydujesz się zakończyć inwestycję (w żargonie funduszy nazywa się to "umorzeniem jednostek uczestnictwa"), fundusz prześle pieniądze na wskazane w umowie konto bankowe.
Możesz mieć jednocześnie otwarte rejestry w wielu funduszach. Do funduszu możesz w każdej chwili dopłacać pieniądze albo część z nich wypłacić. Jeśli chcesz zmniejszyć ryzyko zakupu jednostek uczestnictwa w niekorzystnym momencie - gdy np. ceny akcji spadają - możesz wkładać pieniądze na raty. Najpierw przelać do funduszu trochę oszczędności, po kilku tygodniach - kolejną część, a potem - następną. Po każdej transakcji będziesz otrzymywał potwierdzenia z liczbą aktualnie posiadanych jednostek uczestnictwa.
W ramach jednej rodziny funduszy (jednego TFI) możesz przenosić pieniądze pomiędzy różnymi funduszami. Najlepiej nadają się do tego tzw. fundusze parasolowe. Dzięki spięciu funduszy wspólnym "parasolem", wychodząc z jednego funduszu do drugiego, nie płacisz tzw. podatku Belki, czyli podatku od osiągniętych zysków (o nim za chwilę). Płacisz go dopiero, zupełnie wycofując pieniądze spod "parasola". Krok siódmy: płacimy prowizje i podatki
 Wpłacając pieniądze do funduszu, zapłacisz kilka procent prowizji. Te pieniądze pójdą na wynagrodzenie sprzedawców funduszy. Twoja inwestycja jest automatycznie pomniejszana o wartość prowizji. Jeśli np. wpłaciłeś 1000 zł, a prowizja wynosi 4 proc., do funduszu trafi tylko 960 zł. I dopiero ta kwota jest dzielona na jednostki uczestnictwa.
Fundusze pobierają też tzw. opłatę za zarządzanie (najwyżej 4 proc.), ale tej nie płacisz od razu - fundusz "zabiera" ją po cichu, pomniejszając wartość jednostek uczestnictwa. Jeśli więc zarobiłeś w funduszu 20 proc., to jest to już wartość po potrąceniu opłaty za zarządzanie.
Wypłacając pieniądze z funduszu, zapłacisz też tzw. podatek Belki - 19 proc. od osiągniętego zysku. Np. jeśli włożyłeś do funduszu 1000 zł, a wartość jednostki wzrosła o 10 proc., to nie dostaniesz do ręki 1100 zł, ale 1081 zł - fundusz odprowadzi do urzędu skarbowego 19 zł podatku. Podatek Belki płacą też posiadacze lokat bankowych. Zysków z lokat i funduszy nie trzeba wykazywać w PIT-ach ani samodzielnie rozliczać - wszystko zrobi za ciebie bank lub fundusz. Krok ósmy: sprawdzamy, jak rosną nasze oszczędności (i nie panikujemy)
 Jeśli chcesz wiedzieć, ile masz w danej chwili pieniędzy - nic prostszego. Gazety, a i same fundusze na swoich stronach internetowych, podają aktualną wartość jednostek uczestnictwa. Wystarczy ustalić - np. z potwierdzenia przysłanego przez fundusz - ile masz jednostek uczestnictwa i pomnożyć tę liczbę przez wartość pojedynczej jednostki. Pamiętaj, że fundusze wyceniają swoje jednostki z jednodniowym opóźnieniem. Jeśli np. dziś na giełdzie ceny wzrosły o 3 proc., to jednostki twojego funduszu akcji podrożeją dopiero po zakończeniu jutrzejszej sesji giełdowej.
Jeśli już włożyłeś pieniądze do funduszu, staraj się traktować tę inwestycję długoterminowo. Nie przejmuj się okresowymi wahaniami wartości jednostek, nie wpadaj w panikę, kiedy wartość oszczędności topnieje. Jeśli będziesz cierpliwy - na pewno w ostatecznym rachunku twoje będzie na wierzchu. Doświadczenia rozwiniętych państw pokazują, że w wieloletniej perspektywie inwestycje w akcje przynoszą wyższe zyski niż pieniądze trzymane na lokatach.
|