|
|
 |
inne analizy

Liczyć na ZUS? kryzys systemu emerytalnegoPatrząc na wysokości wypłacanych dziś emerytur, oraz tendencję do obniżania tych świadczeń, trudno nie zauważyć, że jest to wyraz głębokiego kryzysu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz słabości systemu 'umowy pokoleniowej'. Gdzie są te pieniądze?
 Na ten kryzys złożyło się wiele czynników, wśród których wymienia się min. słabość założeń systemu 'umowy pokoleniowej', starzenie się społęczeństwa, niski przyrost naturalny. Niemniej, nie są to wszystkie przyczyny.
U podstaw tak nagłego załamania się ubezpieczeń społęcznych legło rozdzielenie finansów poszczególnych instytucji, dokonane przy przekształaniu gospodarki centralnej w gospodarkę wolnorynkową.
Dzisiejsi emeryci nie zostali zesłani 'z nikąd'. Pracując przez paredziesiąt lat, odprowadzając składki ZUS, wierzyli, że te pieniądze zostaną im oddane po przejściu na emeryturę. Niestety, niewydzielenie tych składek od finansów innych instytucji państwowych oraz arbitralność rządzów centralistycznych spowodowały, że te pieniądze zostały 'skonsumowane' na bieżące potrzeby niewydolnego systemu gospodarczego. Innymi słowy- pieniędze, jakie powinny być inwestowane z myślą o przyszłych emeryturach, zostały wydane na dziury budżetowe. Tych pieniędzy po prostu już nie ma.
W takiej sytuacji, aby emeryci otrzymywali jakiekolwiek świadczenia, całością zobowiązań ZUS zostały obciążone osoby pracujące. Poza, co było w oczywisty sposób nie do przyjęcia', likwidacją świadczeń, jest to jedyne rozwiązanie, niestety powoduje ono 'pętlę'. W tej samej sytuacji co osoby dziś pobierające emeryturę, znajdą się nawet osoby, które w tej chwili zaczynają pracę- lwia część ich składek, jakie odprowadzają do ZUS, zostanie wydatkowana dziś- już nie na dziury budżetowe ale bieżące zobowiązania ZUS.
Sytuację pogarsza sytuacja demograficzna. Tak jak we wszystkich krakacj rozwiniętych, nasze społeczeństwo staje się coraz starsze, co oznacza, że ilość osób pracujących w stosunku do ilości emerytów jest coraz niższy- co za tym idzie, na osoby pracujące są nakładane coraz wyższe obciążenia, z czego emeryci otrzymują świadczenia coraz niższe. Tej sytuacji też zaradzić nie można. Ile wytrzyma ZUS?
 Z powyższego wynika nie tylko, że system ZUS jest coraz bardziej niewydolny, ale że nie można temu zaradzić. Najprawdopodobniej w najbliższej dekadzie rola ubezpieczeń społecznych zostanie sprowadzona do minimum- bądź też system ten ulegnie kompletnemu załamaniu.
Nie wróży to najlepiej dzisiejszym 20-, 30- i 40-latkom. Może się bowiem okazać, że świadczenia, jakie będą otrzymywać na emeryturze z ZUS, będą mniej niż symboliczne. Być może, otrzymanie "państwowej" emerytury zostanie uwarunkowane od złej sytuacji finansowej? Nie wiadomo, jakie 'recepty' będą wymyślane.
Lekarstwem doraźnym jest tzw. II filar, czyli OFE. Do funduszy emerytalnych jednak idzie skromna część składki ZUS, dokładnie 1/5. Stanowi to jakieś zabezpieczenie w razie ograniczenia roli ZUS, nie możemy się jednak spodziewać z tego źródła zbyt wysokich profitów (dodajmy do tego opóźnienia ZUS w przelewaniu nawet tej części składek!). Ryzyko jest duże
 100 zł = 1 wyjście do klubu, 2 bluzki lub 4 pizze
 Ludzie młodzi mówią o emeryturze 'ech, to jeszcze tyle lat'. Czy jednak czekanie nie jest zbyt ryzykowne? Państwo nie będzie w stanie utrzymać wszystkich- o dobrą emeryturę trzeba, niestety, zadbać samemu.
W sukurs przychodzi matematyka, a konkretnie procent składany. Zatem nie trzeba wpadać w panikę i odkładać połowy zarobków, żeby za 30 lat mieć na chleb z masłem; Jeśli na emeryturę przejdziesz za 30 lat, już 100 zł miesięcznie wystarczy, aby dodatkowa emerytura wyniosła 650 złotych.
Oczywiście, 650 PLN nie jest sumą porażającą, niemniej jest to już coś. Poza tym. kalkulacja zakłada, że przez 30 lat będziesz odkładać miesięcznie tyle, co na początku, czyli 100 zł; jeśli będziesz podnosić kwalifikacje, otrzymywać awanse i polepszać swoje możliwości zarobkowe, lepsze będą też możliwości oszczędzania.
|