W ciągu dziewięciu miesięcy 2005 r. flagowy indeks polskich akcji (WIG 20) zyskał 28,5%, najstarszy i najszerszy indeks
(WIG) 26,9%, natomiast indeks używany jako benchmark funduszu obligacyjnego wzrósł o 7,96%. Paradoksalnie więc, w czasie gdy rynek akcji dyskontował bardzo optymistyczny scenariusz utrzymania dynamiki zysków spółek i wzrostu gospodarczego, rynek obligacji dyskontował scenariusz odwrotny - pesymistyczny, zakładający brak większego ożywienia
gospodarczego i, co za tym idzie, utrzymanie stóp procentowych na relatywnie niskim poziomie.
Fakt jednoczesnego wzrostu obu rynków: akcji i obligacji oraz równoczesnego wyraźnego umocnienia złotego przy analogicznym zachowaniu innych rynków zaliczanych do emerging markets świadczy o tym, że głównym kreatorem wzrostowego trendu w 2005 r. były zagraniczne instytucje finansowe, w tym zagraniczne fundusze, które "spóźniły się" z decyzją o ulokowaniu większej części kapitału na nowych rynkach. W oczywisty sposób beneficjentem tej sytuacji stały się krajowe instytucje wspólnego inwestowania i ich klienci, którzy dzięki znacznie wcześniej zajmowanym pozycjom zarabiali na polskiej hossie.
Warto jednak zauważyć, że generalnie instytucje krajowe podchodziły do rynku akcji i obligacji ostrożniej niż zagranica.
Wyważone opinie polskich analityków kontrastowały z niekiedy wręcz superoptymistycznymi ocenami ich zachodnich kolegów. Ceny i trendy dyktowały głównie przepływy kapitałowe. Wyceny polskich aktywów wydawały się bardzo wysokie i częściowo nieuzasadnione fundamentalnie. Oznaczało to zwiększenie ryzyka głębszej korekty. I już początek czwartego kwartału przyniósł korektę i wahania nastrojów (a tym samym i cen).
Również dla inwestorów na rynku obligacji pierwsze trzy kwartały 2005 roku były doskonałe. Do czasu wyborów parlamentarnych i prezydenckich rok ten płynął pod znakiem spadku stóp procentowych i wzrostów cen obligacji. W najbliższym czasie trudno jednak spodziewać się równie spektakularnych stóp zwrotu na tym rynku. Co prawda, teoretycznie nie można wykluczyć dalszych obniżek stóp procentowych NBP przez Radę Polityki Pieniężnej, ale przyspieszenie tempa inflacji może przerwać cykl tych obniżek. Polskie obligacje mogą w niedalekiej przyszłości stać się atrakcyjną inwestycją, ale to może nastąpić wraz
z ostatecznym zdyskontowaniem ryzyka politycznego i gospodarczego oraz zakończeniem korekcyjnej przeceny obligacji.
Rozstrzygnięcie maratonu wyborczego w Polsce było, obok spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego, kluczowym wydarzeniem roku 2005 i w istotny sposób wpłynęło na krajowy rynek w ostatnim kwartale tego roku. W efekcie zmian na polskiej
scenie politycznej, mimo stabilnej sytuacji finansów publicznych i stopniowej poprawy koniunktury gospodarczej w Polsce, wzrosło ryzyko inwestycyjne. Nerwowy nastrój wyczekiwania na konkrety przedłużał się wobec opóźniania procesu formowania nowego rządu i budowania jego zaplecza. Wszyscy czekali na to, jak gwałtowne zmiany na arenie politycznej wpłyną na zachowania konsumentów, oszczędzających i kredytobiorców, inwestorów i profesjonalnych zarządzających funduszami. Jak decyzje polityczno-gospodarcze
wpłyną na kondycję firm i stan finansów publicznych. To m.in. od wspomnianych czynników zależy sytuacja na rynku finansowo-kapitałowym, a w konsekwencji wartość portfeli inwestorów.
Końcówki roku 2005 nie można jednak traktować jako wiarygodnego prognostyka zachowań rynków w 2006 r., gdy zmiany polityczne de facto zostały usankcjonowane dopiero w połowie listopada, wraz z początkiem formalnego działania nowego rządu. Stąd rynki nie miały okazji reagować na rzeczywiste decyzje,
a inwestorzy skazani byli wyłącznie na spekulacje mediów i swoje własne odnośnie dalszego rozwoju sytuacji. Ale już
w pierwszych kwartałach nowego roku 2006 analitycy i inwestorzy będą mogli skonfrontować polityczne deklaracje i często nie do końca jasne zapowiedzi z ich faktyczną realizacją. Wprowadzanie w życie decyzji politycznych o charakterze gospodarczym może mieć istotny wpływ na zachowanie inwestorów i stan ich portfeli.
Rząd mniejszościowy, szukając na starcie poparcia parlamentarnego dla swoich decyzji, skorzystał z pomocy nieformalnej koalicji ugrupowań skrajnych i populistycznych. Kontynuacja takiej polityki w 2006 roku oznaczałaby groźbę politycznych targów o zwiększanie wydatków budżetowych w celu np. realizacji interesów kolejnych lobby i wprowadzanie kolejnych kosztownych programów socjalnych. Efektem bezpośrednim mogłoby być w tym przypadku istotne
zwiększenie ryzyka i pogorszenie opinii o Polsce wśród inwestorów zagranicznych. To z kolei mogłoby prowadzić do
istotnej przeceny polskich obligacji, spadku kursu złotego i wycofywania kapitałów z rynku akcji. Wzmocnieniu mogłaby ulec presja inflacyjna. Dotychczas względnie stabilna sytuacja budżetu i szerzej finansów publicznych mogłaby się pogorszyć (np. na skutek osłabienia złotego i zwiększania premii za ryzyko, droższa byłaby obsługa długu publicznego, co obciążyłoby kieszenie podatników).
Jednocześnie nie można wykluczyć, że w wyniku ewentualnych przecen na rynku pojawiłyby się okazje inwestycyjne, których wykorzystanie wymagałoby jednak starannej, profesjonalnej selekcji.
Z analitycznego punktu widzenia nie można jednak całkowicie odrzucić odwrotnego scenariusza, choć w listopadzie
2005 wydawał się coraz mniej realny. Teoretycznie może mianowicie zdarzyć się tak, że PiS i PO, mimo groźnego konfliktu i formalnego "rozwodu", po jakimś czasie wrócą do rozmów i faktycznej współpracy. To stworzyłoby potencjalnie pewną szansę na przeprowadzenie przynajmniej niektórych z wielu pożądanych w Polsce reform, kontynuację pozytywnego trendu w gospodarce i powrót długoterminowego optymizmu na rynkach. Spodziewanym efektem takiej sytuacji byłoby podwyższenie wycen polskich aktywów (akcji i obligacji)
i wzmocnienie złotego.
Przy założeniu realizacji racjonalnej polityki gospodarczej, długoterminowe perspektywy gospodarki polskiej, a w konsekwencji rynku akcji, pozostaną pozytywne. Warto jednak pamiętać, że na sytuację gospodarki polskiej i rynków wpływać będą także czynniki zewnętrzne - zwłaszcza ceny ropy oraz koniunktura globalna, głównie w gospodarce europejskiej.
Od niej zależy bowiem wielkość popytu na polskie towary i usługi.
Na sytuację na polskim rynku finansowym, w tym na warszawskiej gie dzie, duży wpływ będą miały nastroje na rynkach światowych oraz nastawienie (zwane często "sentymentem") inwestorów zagranicznych do tzw. nowych rynków.
Dla polskiej gospodarki i rynku finansowego kluczowymi pozostają konkretne decyzje gospodarcze nowego układu rządzącego. Istotne znaczenie ma m.in. polityka podatkowa, założenia budżetu na przyszłe lata, stosunek rządzących do sprawy deficytu budżetowego i długu publicznego.
Tekst: Łukasz Kwiecień,
dyrektor Investment Communications PPIM S.A.



